Mniej więcej o 14:00 postanowiliśmy wracać - wszak jeszcze trzeba było 'zleźć' stolicę! Znów stwierdziliśmy, że transport publiczny na Krecie nie jest taki zły, o ile nie nastawiasz się na punktualność. Do Centrum dotarliśmy kilka minut po 15... :)
Oczywiście (bo jakże by inaczej!) wszystko, co nas interesowało, było zamknięte, z różnych powodów. Po mieście poruszaliśmy się ogólnie na tzw. "czuja", bo żadnemu z nas nie chciało się trzymać mapy w ręku i przyznam, że ten sposób okazał się najlepszym. Znaleźliśmy wiele ciekawych miejsc, do których założę się, niewielu turystów dotarło. Na niektóre zabytki nie starczyło nam już zwyczajnie sił, więc naszą wyprawą skończyliśmy w jakiejś kawiarence niedaleko dworca autobusowego, chłodząc się zimnym, greckim piwem.
A do tego ze mną gratis
2 komentarze:
I ja mam uwierzyć, że przeszłaś w tym obuwiu 13 883 m i 35 cm?
nie musisz :P
Prześlij komentarz