No i nadszedł ten dzień, a tego dnia tylko jeden moment, mała myśl, krótka chwila i już nie było odwrotu. Odeszłam. Rzuciłam moją ciepłą posadkę, spakowałam walizę i po prostu wyszłam przez bramę, którą jeszcze nie tak dawno wjeżdżałam dagmarowym autem pełna entuzjazmu i radości. Do dziś udało mi się już zapomnieć, jak to jest myśleć pozytywnie.
Ruszyłam ostatni raz w górę Análipsis do przystanku, ani razu nie oglądając się za siebie. Wsiadłam w pierwszy lepszy, jaki jechał i dotarłam do stolicy chwilę po 19:00. Tam niestety okazało się, że mój autobus właśnie odjechał, a kolejny będzie dopiero za godzinę. Włączyłam komputer, by odnaleźć numer do schroniska w starym mailu i uprzedzić, że na miejsce dotrę po zamknięciu recepcji, aż tu ze zdumieniem odkryłam bezprzewodowy internet w każdym z autobusów, który znajdował się na dworcu. Wyobrażasz sobie? Pisałam już o tym, jakie nowoczesne są tutejsze pks-y, aczkolwiek to?! To przerosło moje (i nie tylko moje) najśmielsze oczekiwania!
Z pomocą dobrego przyjaciela znalazłam świetny hostel w samym sercu Rethymnonu, przez który każdego dnia przewijają się setki ludzi z różnych zakątków świata, a każdy z nich posiada własną 'kreteńską opowieść'. Hostel znajduje się w jednej z tych malutkich, wąskich, brukowanych uliczek, zarośniętych zwisającymi z dachu kwiatami i otoczonych starymi kamienicami, gdzie sąsiedzi zaglądają sobie przez okna, a wszystko, czego potrzebujesz jest 'just around the corner'. Są tu sypialnie z klimatyzacją (czyt. łóżka na dachu) oraz osobliwe prysznice, których sufit pokryty jest kubistycznymi malunkami. Recepcja, która powinna być czynna tylko przez kilka godzin w ciągu dnia, z czego 4 rano, 4 wieczorem, tak naprawdę czynna jest cały czas, bo kierownikowi po prostu nie chce się nigdzie wychodzić. To wcale nie oznacza, że on cały czas pracuje, o nie. Przez większość czasu leży na krześle i drzemie, ale gdy trzeba, staje na wysokości zadania.
W hostelu obowiązują proste reguły:
Tidy up after eating.
Clean the table and use the bin
(as your mother told you)
Alcohol bought outside the hostel
must be drunk outside the hostel
- support the hostel bar
Silence in this area after 23.00
Keep the neighbours happy!
...And keep the boss happy!'
Z samego rana możesz liczyć na słodkie tosty, omlet, frappe czy też naleśniki z czekoladą, które kierownik zrobi dla Ciebie osobiście, a do tego koszt całego śniadania dla 5 osób nie przekroczy 6€. W lodowce zawsze stoi zimne piwo, dla abstynentów też coś się znajdzie. Wieczorami na tarasie zbiera się śmietanka, a rozmowy trwają do świtu. Człowiek potem dochodzi do wniosków, że mimo iż odwiedził już kilkanaście krajów, to i tak nadal nic nie wie i głupi rośnie... Ehh, ile jeszcze trzeba by zobaczyć! Takim nocom w hostelach nie ma końca...
Pozostaje więc tylko życzyć przyjemnego pobytu! :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz